Zobaczyłam tak wielki bałagan,że miałam ochotę wyjść i nie wracać. Po pewnym czasie stwierdziłam,że przydałoby się to posprzątać.
10 minut później...
Zeszłam z piętra cała obładowana ścierkami,płynami do mycia podłogi,blatu kuchennego i innymi duperelami. Gdy tylko weszłam do kuchni wszystko wyleciało mi z rąk, bo przede mną....
Stali Harry, Zayn, Liam, Niall i Louis. Pierwsze co zobaczyłam po ich twarzach to:
Liam-zmieszanie;
Louis-rozbawienie moją reakcją na ich widok;
Zayn-trudno powiedzieć;
Harry-rozbawienie tak samo jak Louis,ale jednak w jego oczach kryła się nutka nie pokoju;
Niall-patrzył na mnie z kanapką w buzi tak,jakbym go miała za to ukarać. Nie wiem ile czasu minęło,ale na ziemię sprowadził mnie głos Harry'ego:
-Hej, żyjesz jeszcze,bo nie mama pewności czy oddychasz ?-zapytał słodko się uśmiechając.
-Ekhmm.....chyba tak-odparłam myśląc,że to jakiś piękny sen.
-No,grzeczna dziewczynka-powiedział Louis,powoli do mnie podchodząc.
-Ej, no chyba nie dziewczynka-powiedziałam tonem, no cóż obrażonego dziecka.
-Okey,okey. tylko się nie złość-odezwał się Zayn.
Przez chwilę milczeliśmy,aż w końcu zebrałam się na odwagę,żeby ich o coś zapytać.
-Mogę wiedzieć co robicie w mojej kuchni ?-zapytałam nieśmiało
-Jak to co robimy ? Jemy kanapki !-wydarł się Niall.
-Nie. Nie w takim sensie. Pytam się Was jak znaleźliście się w naszym domu,bo...
-Hej,hej,hej-przerwał mi Liam w połowie zdania-Jak to w ,,naszym domu" ?!
-No tak. Wynajęłyśmy ten dom To jest dom na Regent Street 7a,prawda ?
-Tak-odpowiedzieli wszyscy razem.
-No widzicie,przecież to nie może być pomyłka.
Właśnie w tym momencie pokazałam im papiery mówiące o legalnym przebywaniu w tym miejscu.
-Ok. My wszystko rozumiemy...
Teraz to ja im przerwałam.
-Zaraz zadzwonię do biura,gdzie wszystko załatwiałam z siostrami.Dadzą nam inne mieszkanie i nie będziemy wam przeszkadzać.
Odwróciłam się i poszłam szukać telefonu,jednak ktoś złapał mnie za rękę i pociągną tak mocno,że mało się nie przewróciłam. Kto to zrobił ? A kto inny jak nie Harry Styles. W tym momencie stałam z nim twarzą w twarz.
-PO PIERWSZE MŁODA DAMO, to wcale żaden z nas nie powiedział,że będziecie przeszkadzać.
Cały czas starałam unikać się jego wzroku,ale w pewnym momencie...
Złapał mnie za biodra i podniósł. To właśnie utonęłam w jego zielonych oczętach.
Harry zauważył moją reakcję i się uśmiechną. Już chciałam coś powiedzieć,ale uciszył mnie stanowczym gestem ręki i zaczął kończyć swoją wypowiedź.
-No,a więc tak jak mówiłem, nie pozwolimy wam się stąd wyprowadzić a tym bardziej...
-Ale my nie możemy tak po prostu wprowadzić do waszego domu !!!!-wydarłam się znowu mu przerywając.
-Posłuchaj...-powiedział widząc,że już trochę ochłonęłam.
-Nie-znowu mu przeszkodziłam- to Ty posłuchaj mnie ! Wy przecież nas nie znacie. Ja widzę was pierwszy raz w życiu i cały czas zastanawiam się czy to nie jest tylko piękny sen,a jak przyjdą tu moje...
-Twoje co ?-zapytał Louis.
-No moje...moje dwie siostry-powiedziałam niepewnie.
-Huraaa!!!-wydarł się Niall z kanapką w buzi-TROJACZKI !!!!!
-Niall to nie tak...to znaczy są to moje ,,siostry",ale...
-Ale co ?-zapytał Liam widząc,że zrzedła mi mina.
-Emm....no ten, bo moi rodzice zginęli w wypadku,a rodzice mojej ,,siostry" Karoliny adoptowali mnie,a rodzice Natalii wyjechali na wczasy.
-Ty biedactwo-krzykną Niall. Podbiegł do mnie i wziął na ręce, bo inaczej musiałby kucnąć żeby spojrzeć mi w oczy. A o tym, że opluł mnie swoją kanapką to chyba już o tym nie muszę wspominać. I właśnie w tym momencie do kuchni weszły dziewczyny...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz