sobota, 31 maja 2014

Rozdział 7

-Hej wszystkim- powiedziałam z uśmiechem.
-Hej...- odpowiedzieli pełni podziwu.
-O co znowu wam chodzi ?!- zapytał Harry.
-Nie nic...-zaczął Liam-...tylko się zastanawiamy czy żadne z waszej dwójki nie ma poważnych obrażeń i czy nic nie zepsuliście.
-No dzięki...- powiedziałam tonem obrażonego dziecka.
Staliśmy tak kilka minut nie odzywając się do siebie, ale niestety tą. nawet przyjemna ciszę przerwał Niall.
-Ej, będziemy tak stać i nic nie robić czy w końcu dostanę coś do jedzenia?!
-Niall przecież dopiero wróciliśmy z restauracji, a ty już jesteś głodny- zaczął Louis.
-A poza tym szliśmy do domu 5 minut- wtrącił się Zayn.
-I co z tego ?- zapytał Niall- ten spacer był bardzo wyczerpujący.
-Nie prawda !-krzykną Liam.
-Prawda i koniec tematu ja chcę jeść-blondyn miał chyba łzy w oczach.
-Dobrze, Niall ja zrobię ci kanapki a ty  z chłopakami pójdziesz do salonu- wtrąciłam się w rozmowę.
-Jej, naprawdę ? Kochana jesteś- krzyknął blondyn i w podskokach pomaszerował do pokoju.
-Harry, Liam, Zayn, Louis, was też się to tyczy- powiedziała Karolina.
-Ale co ?- zapytał Harry.
-Macie wszyscy iść do salonu, a ja z Olą i Natalką zrobimy wam kanapki.
Zanim się obejrzałam a wszyscy byli już na kanapie w salonie.
*w kuchni przy robieniu kanapek*
-No opowiadaj jak było ?- zapytała Karolina.
-Ale co jak było ?- udawałam że nie wiem o co jej chodzi.
-No mów !- krzyknęła Natalka.
-Ale co mam mówić ?!
-No już nie udawaj. Opowiadaj jak spędziłaś dzień z Harrym- tak Karolina musiała wiedzieć wszystko ze szczegółami.
-Ale my nic szczególnego nie robiliśmy.
-Ale jednak coś robiliście- stwierdziła Natalka.
-No dobrze. Po śniadaniu poszliśmy każdy do swojego pokoju się przebrać. Ja przebrałam się pierwsza więc postanowiłam wykorzystać to że Harry się jeszcze przebiera i zaczęłam pisać pamiętnik. Nawet nie zdążyłam a mój pamiętnik zniknął mi z przed nosa...
-Czekaj, czekaj- przerwała mi Karolina- nie mów mi tylko że Harry zabrał ci pamiętnik ?!
-No niestety mi go zabrał, ale go nie czytał. No to przez 10 minut biegałam za nim żeby mi go oddał. Potem gadaliśmy o tym co będziemy robić i wyszło na to że upieczemy ciasto. Proszę oto cała historia.
-Tylko tyle ?- zapytała Natalka.
-Ja tam młodej nie wierzę, że to cała historia a ty Nata ?
-No ja też nie do końca- odpowiedziała patrząc na mnie znacząco.
- Ja już nie mam nic do powiedzenia- dodałam.



OCZAMI HARRY'EGO

Ciekawe o czym one tam gadają. Mam nadzieję że młodej podobało się popołudnie. A może ona obraziła się za tą akcję z pamiętnikiem ? Boże co ja zrobiłem ?
Starałem się skupić na treści filmu lecącego w telewizji ale nie umiałem coś mi nie pozwalało. Cały czas o niej myślę... co się ze mną stało ?! Ten dzień mnie się podobał, ale czy jej się podobał tego nie wiem czy, może ona się mnie porostu boi, może za szybko zacząłem się czuć przy niej tak swobodnie ?.... Gdy pierwszy raz ją zobaczyłem od razu wiedziałem że jest inna niż wszystkie, mam wrażenie że przy niej mogę być naprawdę sobą. Tylko  czy ona mnie lubi za to że jestem sławny czy za to, że po prostu jestem sobą ?...........
Nie ona jest na prawdę inna podziwiam ją za to i za to też ją bardziej lubię że nie pisnęła gdy zobaczyła nas w kuchni pierwszego dnia naszego spotkania.
Może naprawdę ona się obraziła za ten pamiętnik ? Nie przecież ją przeprosiłem nie powinienem mieć wyrzutów sumienia tym bardziej że go nie czytałem.
Nie umiem określić uczucia jakie we mnie powstaje gdy ją widzę, gdy mnie przytula, gdy się śmieje czy denerwuje.




................................................................................................

Hej wszystkim :*
Znowu was przepraszam że nie dodałam wczoraj, koleżanka u mnie nocowała i nie miałam jak.
Przepraszam że taki krótki ale mam brak weny, i sprawdzian z przyrody. Pisałam ten rozdział kawałek w szkole i kawałek na szybko więc z góry przepraszam jeśli się wam nie podoba.
Bardzo Was proszę o jedną rzecz. Jeśli macie możliwość to bardzo proszę o komentarze. Może macie jakieś uwagi albo pomysły co mogło być dalej ?
proszę komentujcie dawajcie rady pomysły lub po prostu uwagi może coś Wam się nie podoba ?
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie :*

piątek, 23 maja 2014

Przepraszam

Hejka Wszystkim :*
Bardzo Was przepraszam bo dzisiaj nie dodam 7 rozdziału. Głównie dlatego że nie mam weny i sprawy osobiste a nie chciała bym Was zanudzać rozdziałem napisanym na siłę.
W przyszły piątek na pewno dodam kolejny rozdział może nawet dwa ale nie obiecuję. 
Jeszcze raz bardzo Was wszystkich przepraszam i mam nadzieję że kolejne rozdziały  się Wam spodobają. 
POZDRAWIAM WSZYSTKIE DIRECTIONERS I CZYTELNIKÓW BLOGA :*




  

sobota, 17 maja 2014

Rozdział 6

-Harry gdzie jesteś ?! W tej chwili przyłaź tu do mnie i oddaj mi mój pamiętnik !- krzyczałam jak najgłośniej.
Szukałam go przez 15 minut na pewno. Okazało się, że siedzi na kanapie uśmiechając się tak po prostu jak by nigdy nic.
-No, co tam ?- zapytał z "bananem na twarzy".
Starałam się na niego nie krzyczeć, ale mi to za bardzo nie wychodziło.
-Styles, gdzie jest mój pamiętnik ?!
-Eee....nie wiem.
-To, że będziesz się do mnie szczerzył i robił te swoje ładne oczka, to nie znaczy że ci uwierzę.
Patrzyliśmy się na siebie nie wiem ile czasu, ale Harry w pewnym momencie wstał i zaczął iść w moją stronę, odruchowo odwróciłam się na pięcie i chciałam wyjść, ale Loczek zdążył mnie złapać w pasie i odwrócić do siebie przodem.
-A dokąd to się wybieramy ?- zapytał.
-Jak najdalej od ciebie, czyli znaleźć mój pamiętnik- odparłam naburmuszona - A teraz mnie puść.
-Nigdzie nie idziesz, zostajesz tutaj.
W tym momencie chciałam mu się wyrwać ale trzymał mnie tak mocno, że zamiast sobie pomóc to zadałam sobie ból.
-Harry puść mnie, nie będę wychodzić z domu, chcę tylko znaleźć mój pamiętnik.
-Nie.
-Proszę- do oczu napłynęły mi łzy.
-Ehh...no dobrze masz tu swój pamiętnik.
-Dziękuję, powiedz mi teraz czy go czytałeś ?
-Z ręką na sercu mówię że go nie czytałem.
-Ok. To co teraz robimy ?
-Chodź- złapał mnie za rękę i poprowadził na dół.

OCZAMI KAROLINY
Ciekawe co oni teraz tam robią ? Do głowy przychodziło mi milion dobrych ale i złych myśli.
Mam tylko nadzieję że jak wrócimy do domu nikt nie będzie poszkodowany.


OCZAMI NATALII
Nie mamy się po co śpieszyć, Harry na pewno do sobie radę...chyba. Nie mam się czym martwić ona z Harrym, ja z Karoliną i chłopakami na mieście, oni pewnie w domu rysują obrazki.


OCZAMI OLI
Zeszliśmy z Harrym do kuchni gdzie...
-Dzisiaj upieczemy ciasto ok ?- zapytał Loczek.
-Nie ma problemy tylko ja nie znam żadnego fajnego przepisu.
-Ale ja znam.
I tak się zaczęło. Harry wszystko dokładnie mi powiedział co mam robić. Co jak co ale jak by był sam zrobił by to o wiele szybciej. Na robieniu ciasta minął nam cały dzień. Jednak po długich męczarniach udało nam się zrobić piękne ciasto z owocami.

Właśnie schowaliśmy ciasto do lodówki, i do domu weszli chłopaki a za nimi Kara z Natą.

......................................................................................................................
Hej wszystkim,
Bardzo Was przepraszam, że wczoraj nie dodałam rozdziału po prostu zapomniałam.
Jak wam się podoba rozdział ? Mnie osobiście się nie za bardzo podoba.
A i przepraszam że jest taki krótki... brak weny.
Pozdrawiam :*

piątek, 9 maja 2014

Rozdział 5

Nie byłam w stanie dłużej powstrzymywać się od płaczu. Miałam szczerą nadzieję, że Harry tego nie zauważy...
-Hej, Olu dlaczego płaczesz ?- po tonie głosu loczka było słychać, że się o mnie martwi.
Cały czas stałam nie ruchomo, zapłakana nie mogłam wydusić z siebie słowa.
-Halo, proszę odezwij się, proszę...-był coraz bardziej zdenerwowany.
-Nnn...nie ważne- wydukałam przez łzy.
-Jak by było nie ważne to byś teraz nie płakała. Coś źle powiedziałem, prawda ?
Harry podał mi chusteczkę, wytarłam łzy i zaczęłam mu tłumaczyć co się stało (starałam się wytłumaczyć).
-Nie, Harry to nie jest twoja wina... po prostu, jak zacząłeś na mnie krzyczeć coś we mnie pękło i...
-Czyli to jednak moja wina- wtrącił Harry.
-Nie. To nie jest Twoja wina... rodziców straciłam w wieku siedmiu lat. Nigdy nikt nie był w stosunku tak opiekuńczy jak Ty... i w sumie to nie wiem... płakałam bo poniekąd zrobiło mi się przykro, a z drugiej strony cieszę się, że to zrobiłeś.
-Mała przepraszam, po prostu zapomnijmy o tym ok ? No to, na co ma ochotę nasza księżniczka ?
Zanim się obejrzałam, a loczek już zdążył mi poprawić humor.
-Jeszcze do końca nie wiem co chcę robić, ale jedno wiem- powiedziałam z bananem na twarzy.
-No słucham co Ty takiego wiesz ?- zapytał zainteresowany.
-Muszę pójść na górę i się przebrać.
-Oooooo mogę Ci pomóc ?!- krzykną Harry.
-Słucham ?!- wydarłam się.
-Hahahahahaha jak się przestraszyła- zaczął się śmiać.
-Haha, bardzo śmieszne- powiedziałam z ironią w głosie.
Nie wiem ile czasu siedziałam na górze...ale musiało minąć sporo czasu, bo w pewnym momencie usłyszałam pukanie do drzwi...
-Kto tam ?
-Mała mogę wejść ?- zapytał słodkim głosem loczek.
-Emm... poczekaj chwilkę.
Ubrałam się w pierwszą sukienkę, którą zobaczyłam.

-Ok. Harry możesz już wejść !- krzyknęłam.
-Ho, ho jak się panienka odstawiła- powiedział wchodząc do pokoju z uśmiechem chochlika.
-No, co nie podoba się ?- zapytałam tonem obrażonego dziecka .
-Nie no coś ty... wyglądasz ślicznie.
Chciałam coś powiedzieć ale gdy tylko spojrzałam w jego zielone oczy... po prostu czas staną w miejscu...
-Halo ?! Proszę pani- Harry machał mi ręką przed oczami.
-Tak ?- zapytałam.
-Pytam się ciebie po raz ostatni. Co chcesz dzisiaj robić ?
-Zostajemy w domu. A teraz może Ty byś poszedł do swojego pokoju i się ubrał- odpowiedziałam i zmierzyłam go wzrokiem. Tak cały czas był w SAMYCH BOKSERKACH.
-Dobrze już dobrze panno wrażliwa idę się ubrać- mówił tonem naburmuszonego dziecka.
Chciałam mu się odszczekać, ale już go nie było.
Zeszłam na dół z pamiętnikiem i długopisem w dłoniach. Położyłam się na sofie i zaczęłam pisać.
''Drogi pamiętniku dzisiaj spędzam cały dzień z Harrym, szczerze mówią nie wiem czy przeżyję, ale..."
Nagle pamiętnik znikną z  mojego pola widzenia.
-A co, my tu mamy ?- Harry uśmiechał się złośliwie i trzymał mój pamiętnik w rękach.
-Harry oddaj mi to w tej chwili !- krzyknęłam.
-Hahahaha, chcesz pamiętnik z powrotem ?
-Tak oddaj mi go.
I za nim się obejrzałam, a Harry i mój pamiętnik zniknęli. J
-HARRY W TEJ CHWILI ODDAJ MI MÓJ PAMIĘTNIK !!!!!!!!!!!!!!!!!!- wydarłam się jak najgłośniej.
-Hahaha, chciałabyś- usłyszałam gdzieś w głębi domu.



piątek, 2 maja 2014

Rozdział 4

Zdziwiona znowu odwróciłam się do chłopaków i przyjrzałam się im dokładnie.
-Ej, co się tak na nas gapisz ?- zapytał Niall.
-Nie widzieliście może talerza z kanapkami, który 10 sekund temu leżał za mną na stole ?
-O mój boże nie ma talerza z kanapkami, złodziej ukradł moje kanapki !- darł się Niall.
-Niall, stary uspokój się, zaraz znajdziemy NASZE kanapki, a nie TYLKO TWOJE- uspokajał go Lou.
-Halo, to nie Niall wziął ten talerz ? Bez obrazy Niallerku, ale myślałam, że to ty- wtrąciłam się w ich rozmowę.
-Nic się nie stało Niall o tylko zwykłe kanapki, nic więcej- powiedział Louis.
-TYLKO KANAPKI ?! Stary jak ja zaraz czegoś nie zjem to umrę na zawał...
I w tym momencie do kuchni wkroczył Zayn z pustym talerzem
-Hej wszystkim, Olu te kanapki były świetne...
-Zeżarłeś MOJE...NASZE kanapki ?!-  Horan tracił cierpliwość.
-Po pierwsze to się na mnie nie wydzieraj, a po drugie to zjadłem je z Harry`m Liam`em- tłumaczył się Zayn.
-Ja wam zaraz...- Niall`owi skończyła się już cierpliwość.
-Spokój !- krzyknęłam.
Wszyscy trzej zamilkli słysząc ton mojego głosu, ale było w nim coś nie tak, od samego początku dnia miałam chrypę, ale teraz było jeszcze gorzej. 
-Ej, wszystko w porządku ?- zapytał Louis.
-Emm.....chyba tak...- powiedziałam ledwie słyszalnym głosem.
-Posłuchaj- zaczął Zayn-  Ja teraz z Niall`em, Liam`em i Louis`em idziemy na miasto, więc zostajesz pod opieką Harry`ego.
-Ok. Nie spieszcie się raczej nie powinnam stwarzać problemów.
25 minut później...
Zeszłam na dół będąc cały czas w piżmie. Gdy weszłam do kuchni przy lodówce stał Harry...tak był w SAMYCH BOKSERKACH !
-O, hej młoda. Nie zauważyłem cię- powiedział bardzo zaspanym jeszcze głosem.
-Hej Harry.
-To na co ma ochotę dzisiaj nasz mała dziewczynka ?- zapytał widząc moją reakcje na ,,hej młoda".
-Harry nawet mnie nie denerwuj, dlaczego wszyscy mówicie na mnie młoda albo mała ?-zapytałam tonem obrażonego dziecka.
-Oj, nie my się tak tylko z tobą drażnimy- mówiąc to pieszczotliwie zmierzwił mi włosy.
-Tak, dziwnym trafem i wy zaczęliście tak do mnie mówić jak usłyszeliście to od Natalki i Karoliny.
-Hmm...bardzo dziwny zbieg okoliczności nieprawdaż ?- zapytał Styles ironicznie.
-Tak bardzo dziwny zbieg okoliczności, a wracając do tematu, chyba dzisiaj wolę zostać w domu, ale jak chcesz to ty możesz gdzieś...
Przerwał mi widząc do czego zmierzam.
-No na pewno- pogroził mi palcem- ty młoda siedzisz dzisiaj w domu pod moją opieką i koniec tematu.
Mówił to takim głosem jak... nie wiem jak to opisać jak by chciał zastąpić nie wiem rodziców ?
Harry był w stosunku do mnie bardzo opiekuńczy od samego początku. Miałam wrażenie, że boi się o mnie nawet gdy chcę przekroić bułkę albo jakiś owoc.
10 minut później...
Podeszłam do blatu kuchennego chcąc posmarować sobie chleb DREWNIANYM nożem do masła, a on mi go zabrał pod pretekstem, że on też musi posmarować sobie kanapkę.
Więc po chwili wzięłam nóż do tortu (innego nie było) i nim zaczęłam smarować chleb(musiało to bardzo dziwnie wyglądać).
Gdy skończyłam, odwróciłam się przodem do Harry`ego  i mało nie dostałam zawału.
On po prostu pożerał mnie swoim wzrokiem.
-Możesz mi powiedzieć co ty najlepszego wyprawiasz ?!- krzyknął Harry.
-Jak to co ? Zrobiłam sobie kanapki- odpowiedziałam spokojnie podczas gdy on wychodził z siebie.
-Tak ? Dobrze. Tylko po co ci był ten wielki nóż ?!
-Jak to po co ? nie pamiętasz już, że zabrałeś mi ten drewniany ?
-I co z tego ? ALE TO WCALE NIE BYŁ POWÓD DO TEGO ŻEBY BRAĆ TEN WIELKI !!!- krzyczał co raz głośniej.
Nie wiem co dokładnie czułam. Poniekąd byłam zła, a z drugiej strony było mi przykro i zanim się zorientowałam pierwsza łza spłynęła mi po policzku.