sobota, 17 maja 2014

Rozdział 6

-Harry gdzie jesteś ?! W tej chwili przyłaź tu do mnie i oddaj mi mój pamiętnik !- krzyczałam jak najgłośniej.
Szukałam go przez 15 minut na pewno. Okazało się, że siedzi na kanapie uśmiechając się tak po prostu jak by nigdy nic.
-No, co tam ?- zapytał z "bananem na twarzy".
Starałam się na niego nie krzyczeć, ale mi to za bardzo nie wychodziło.
-Styles, gdzie jest mój pamiętnik ?!
-Eee....nie wiem.
-To, że będziesz się do mnie szczerzył i robił te swoje ładne oczka, to nie znaczy że ci uwierzę.
Patrzyliśmy się na siebie nie wiem ile czasu, ale Harry w pewnym momencie wstał i zaczął iść w moją stronę, odruchowo odwróciłam się na pięcie i chciałam wyjść, ale Loczek zdążył mnie złapać w pasie i odwrócić do siebie przodem.
-A dokąd to się wybieramy ?- zapytał.
-Jak najdalej od ciebie, czyli znaleźć mój pamiętnik- odparłam naburmuszona - A teraz mnie puść.
-Nigdzie nie idziesz, zostajesz tutaj.
W tym momencie chciałam mu się wyrwać ale trzymał mnie tak mocno, że zamiast sobie pomóc to zadałam sobie ból.
-Harry puść mnie, nie będę wychodzić z domu, chcę tylko znaleźć mój pamiętnik.
-Nie.
-Proszę- do oczu napłynęły mi łzy.
-Ehh...no dobrze masz tu swój pamiętnik.
-Dziękuję, powiedz mi teraz czy go czytałeś ?
-Z ręką na sercu mówię że go nie czytałem.
-Ok. To co teraz robimy ?
-Chodź- złapał mnie za rękę i poprowadził na dół.

OCZAMI KAROLINY
Ciekawe co oni teraz tam robią ? Do głowy przychodziło mi milion dobrych ale i złych myśli.
Mam tylko nadzieję że jak wrócimy do domu nikt nie będzie poszkodowany.


OCZAMI NATALII
Nie mamy się po co śpieszyć, Harry na pewno do sobie radę...chyba. Nie mam się czym martwić ona z Harrym, ja z Karoliną i chłopakami na mieście, oni pewnie w domu rysują obrazki.


OCZAMI OLI
Zeszliśmy z Harrym do kuchni gdzie...
-Dzisiaj upieczemy ciasto ok ?- zapytał Loczek.
-Nie ma problemy tylko ja nie znam żadnego fajnego przepisu.
-Ale ja znam.
I tak się zaczęło. Harry wszystko dokładnie mi powiedział co mam robić. Co jak co ale jak by był sam zrobił by to o wiele szybciej. Na robieniu ciasta minął nam cały dzień. Jednak po długich męczarniach udało nam się zrobić piękne ciasto z owocami.

Właśnie schowaliśmy ciasto do lodówki, i do domu weszli chłopaki a za nimi Kara z Natą.

......................................................................................................................
Hej wszystkim,
Bardzo Was przepraszam, że wczoraj nie dodałam rozdziału po prostu zapomniałam.
Jak wam się podoba rozdział ? Mnie osobiście się nie za bardzo podoba.
A i przepraszam że jest taki krótki... brak weny.
Pozdrawiam :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz