piątek, 2 maja 2014

Rozdział 4

Zdziwiona znowu odwróciłam się do chłopaków i przyjrzałam się im dokładnie.
-Ej, co się tak na nas gapisz ?- zapytał Niall.
-Nie widzieliście może talerza z kanapkami, który 10 sekund temu leżał za mną na stole ?
-O mój boże nie ma talerza z kanapkami, złodziej ukradł moje kanapki !- darł się Niall.
-Niall, stary uspokój się, zaraz znajdziemy NASZE kanapki, a nie TYLKO TWOJE- uspokajał go Lou.
-Halo, to nie Niall wziął ten talerz ? Bez obrazy Niallerku, ale myślałam, że to ty- wtrąciłam się w ich rozmowę.
-Nic się nie stało Niall o tylko zwykłe kanapki, nic więcej- powiedział Louis.
-TYLKO KANAPKI ?! Stary jak ja zaraz czegoś nie zjem to umrę na zawał...
I w tym momencie do kuchni wkroczył Zayn z pustym talerzem
-Hej wszystkim, Olu te kanapki były świetne...
-Zeżarłeś MOJE...NASZE kanapki ?!-  Horan tracił cierpliwość.
-Po pierwsze to się na mnie nie wydzieraj, a po drugie to zjadłem je z Harry`m Liam`em- tłumaczył się Zayn.
-Ja wam zaraz...- Niall`owi skończyła się już cierpliwość.
-Spokój !- krzyknęłam.
Wszyscy trzej zamilkli słysząc ton mojego głosu, ale było w nim coś nie tak, od samego początku dnia miałam chrypę, ale teraz było jeszcze gorzej. 
-Ej, wszystko w porządku ?- zapytał Louis.
-Emm.....chyba tak...- powiedziałam ledwie słyszalnym głosem.
-Posłuchaj- zaczął Zayn-  Ja teraz z Niall`em, Liam`em i Louis`em idziemy na miasto, więc zostajesz pod opieką Harry`ego.
-Ok. Nie spieszcie się raczej nie powinnam stwarzać problemów.
25 minut później...
Zeszłam na dół będąc cały czas w piżmie. Gdy weszłam do kuchni przy lodówce stał Harry...tak był w SAMYCH BOKSERKACH !
-O, hej młoda. Nie zauważyłem cię- powiedział bardzo zaspanym jeszcze głosem.
-Hej Harry.
-To na co ma ochotę dzisiaj nasz mała dziewczynka ?- zapytał widząc moją reakcje na ,,hej młoda".
-Harry nawet mnie nie denerwuj, dlaczego wszyscy mówicie na mnie młoda albo mała ?-zapytałam tonem obrażonego dziecka.
-Oj, nie my się tak tylko z tobą drażnimy- mówiąc to pieszczotliwie zmierzwił mi włosy.
-Tak, dziwnym trafem i wy zaczęliście tak do mnie mówić jak usłyszeliście to od Natalki i Karoliny.
-Hmm...bardzo dziwny zbieg okoliczności nieprawdaż ?- zapytał Styles ironicznie.
-Tak bardzo dziwny zbieg okoliczności, a wracając do tematu, chyba dzisiaj wolę zostać w domu, ale jak chcesz to ty możesz gdzieś...
Przerwał mi widząc do czego zmierzam.
-No na pewno- pogroził mi palcem- ty młoda siedzisz dzisiaj w domu pod moją opieką i koniec tematu.
Mówił to takim głosem jak... nie wiem jak to opisać jak by chciał zastąpić nie wiem rodziców ?
Harry był w stosunku do mnie bardzo opiekuńczy od samego początku. Miałam wrażenie, że boi się o mnie nawet gdy chcę przekroić bułkę albo jakiś owoc.
10 minut później...
Podeszłam do blatu kuchennego chcąc posmarować sobie chleb DREWNIANYM nożem do masła, a on mi go zabrał pod pretekstem, że on też musi posmarować sobie kanapkę.
Więc po chwili wzięłam nóż do tortu (innego nie było) i nim zaczęłam smarować chleb(musiało to bardzo dziwnie wyglądać).
Gdy skończyłam, odwróciłam się przodem do Harry`ego  i mało nie dostałam zawału.
On po prostu pożerał mnie swoim wzrokiem.
-Możesz mi powiedzieć co ty najlepszego wyprawiasz ?!- krzyknął Harry.
-Jak to co ? Zrobiłam sobie kanapki- odpowiedziałam spokojnie podczas gdy on wychodził z siebie.
-Tak ? Dobrze. Tylko po co ci był ten wielki nóż ?!
-Jak to po co ? nie pamiętasz już, że zabrałeś mi ten drewniany ?
-I co z tego ? ALE TO WCALE NIE BYŁ POWÓD DO TEGO ŻEBY BRAĆ TEN WIELKI !!!- krzyczał co raz głośniej.
Nie wiem co dokładnie czułam. Poniekąd byłam zła, a z drugiej strony było mi przykro i zanim się zorientowałam pierwsza łza spłynęła mi po policzku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz