Nie byłam w stanie dłużej powstrzymywać się od płaczu. Miałam szczerą nadzieję, że Harry tego nie zauważy...
-Hej, Olu dlaczego płaczesz ?- po tonie głosu loczka było słychać, że się o mnie martwi.
Cały czas stałam nie ruchomo, zapłakana nie mogłam wydusić z siebie słowa.
-Halo, proszę odezwij się, proszę...-był coraz bardziej zdenerwowany.
-Nnn...nie ważne- wydukałam przez łzy.
-Jak by było nie ważne to byś teraz nie płakała. Coś źle powiedziałem, prawda ?
Harry podał mi chusteczkę, wytarłam łzy i zaczęłam mu tłumaczyć co się stało (starałam się wytłumaczyć).
-Nie, Harry to nie jest twoja wina... po prostu, jak zacząłeś na mnie krzyczeć coś we mnie pękło i...
-Czyli to jednak moja wina- wtrącił Harry.
-Nie. To nie jest Twoja wina... rodziców straciłam w wieku siedmiu lat. Nigdy nikt nie był w stosunku tak opiekuńczy jak Ty... i w sumie to nie wiem... płakałam bo poniekąd zrobiło mi się przykro, a z drugiej strony cieszę się, że to zrobiłeś.
-Mała przepraszam, po prostu zapomnijmy o tym ok ? No to, na co ma ochotę nasza księżniczka ?
Zanim się obejrzałam, a loczek już zdążył mi poprawić humor.
-Jeszcze do końca nie wiem co chcę robić, ale jedno wiem- powiedziałam z bananem na twarzy.
-No słucham co Ty takiego wiesz ?- zapytał zainteresowany.
-Muszę pójść na górę i się przebrać.
-Oooooo mogę Ci pomóc ?!- krzykną Harry.
-Słucham ?!- wydarłam się.
-Hahahahahaha jak się przestraszyła- zaczął się śmiać.
-Haha, bardzo śmieszne- powiedziałam z ironią w głosie.
Nie wiem ile czasu siedziałam na górze...ale musiało minąć sporo czasu, bo w pewnym momencie usłyszałam pukanie do drzwi...
-Kto tam ?
-Mała mogę wejść ?- zapytał słodkim głosem loczek.
-Emm... poczekaj chwilkę.
Ubrałam się w pierwszą sukienkę, którą zobaczyłam.
-Ok. Harry możesz już wejść !- krzyknęłam.
-Ho, ho jak się panienka odstawiła- powiedział wchodząc do pokoju z uśmiechem chochlika.
-No, co nie podoba się ?- zapytałam tonem obrażonego dziecka .
-Nie no coś ty... wyglądasz ślicznie.
Chciałam coś powiedzieć ale gdy tylko spojrzałam w jego zielone oczy... po prostu czas staną w miejscu...
-Halo ?! Proszę pani- Harry machał mi ręką przed oczami.
-Tak ?- zapytałam.
-Pytam się ciebie po raz ostatni. Co chcesz dzisiaj robić ?
-Zostajemy w domu. A teraz może Ty byś poszedł do swojego pokoju i się ubrał- odpowiedziałam i zmierzyłam go wzrokiem. Tak cały czas był w SAMYCH BOKSERKACH.
-Dobrze już dobrze panno wrażliwa idę się ubrać- mówił tonem naburmuszonego dziecka.
Chciałam mu się odszczekać, ale już go nie było.
Zeszłam na dół z pamiętnikiem i długopisem w dłoniach. Położyłam się na sofie i zaczęłam pisać.
''Drogi pamiętniku dzisiaj spędzam cały dzień z Harrym, szczerze mówią nie wiem czy przeżyję, ale..."
Nagle pamiętnik znikną z mojego pola widzenia.
-A co, my tu mamy ?- Harry uśmiechał się złośliwie i trzymał mój pamiętnik w rękach.
-Harry oddaj mi to w tej chwili !- krzyknęłam.
-Hahahaha, chcesz pamiętnik z powrotem ?
-Tak oddaj mi go.
I za nim się obejrzałam, a Harry i mój pamiętnik zniknęli. J
-HARRY W TEJ CHWILI ODDAJ MI MÓJ PAMIĘTNIK !!!!!!!!!!!!!!!!!!- wydarłam się jak najgłośniej.
-Hahaha, chciałabyś- usłyszałam gdzieś w głębi domu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz